Polaroid 180 – pierwsze spotkanie

Tak sobie czasem myślę, że gdzieś w tym całym chaosie jest jakiś palec sprawczy, który ustala co i kiedy się nam przydarza.  Akurat w momencie, kiedy zmęczony i wyzuty z kreatywności po kilku intensywnych tygodniach przy kompie marzę o zrobieniu wreszcie pierwszych w tym nowym roku zdjęć „dla siebie”… akurat w ten dzień pojawia się listonosz z wyczekiwanym od dobrego miesiąca, a wymarzonym od dobrego roku Polaroidem 180 z dedykowanym do niego zestawem portretowym! To analogowe cacko ( jeden z dwóch profesjonalnych modeli Polaroida z lat 60/70-tych), kiedy już uiściłem opłatę manipulacyjną z Urzędu Celnego (przesyłka z racji wartości niestety „wpadła na cło”) na początek o mało nie przyprawiło mnie o mały zawał. Po rozpakowaniu paczki okazało się, że serce aparatu – migawka centralna (w pełni mechaniczna) nie działa… przez chwilę przemknęła mi myśl, że tak oto ładna sumka poszła w kosmos. Ale za moment uświadomiłem sobie, że ledwo mogę utrzymać aparat w rękach – taki jest zamarznięty :) Odstawiłem aparat koło kaloryfera na godzinę i okazało się, że smary w środku ożyły i wszystko działa! W międzyczasie do studia wpadł Sebek i oczywiście nie mogłem sobie darować – po szybkim przeczyszczeniu rolek nastąpił test nowego Poldka :) I tym oto testem (na materiale Fujifilm FP-100B) oraz moją dzisiejszą radością chciałem się z Wami podzielić :)

Tags: , ,

Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Proudly using Dynamic Headers by Nicasio WordPress Design