Dla zainteresowanych …
Tak – da się odzyskać negatywy z filmów natychmiastowych Fujifilm :) Pierwsze próby bazując na przepisie prosto z Ameryki z wykorzystaniem moich zużytych negatywów FP-100C45 przeprowadził Sebek. Efekt jest dość przyjemny :) Zresztą zobaczcie sami na filmie:
You are currently browsing the archive for the Polaroid category.
Kiedy wiele lat temu po raz pierwszy trafiłem w pewnym albumie fotograficznym na niezwykłe zdjęcia opisane jako “polaroid transfer” nie mogłem się nadziwić magii wyzierającej z każdego nawet najbardziej (wydawać by się mogło) banalnego ujęcia. Ze względu na malarskie efekty od razu skojarzyła mi się też szlachetna technika gumy arabskiej, która jest przecież bardzo wymagającym i dość długim procesem. A ponieważ w Polsce na przełomie lat 80/90 informacji na temat tej techniki nigdzie nie mogłem uświadczyć, filmy natychmiastowe były koszmarnie drogie (przynajmniej jak na kieszeń studenta) więc tajemnicze hasło “polaroid transfer” potraktowałem jako ciekawostkę. I musiało minąć wiele lat żebym mógł wrócić do tamtej magii, która tak mocno utkwiła mi w pamięci. Teraz mamy przecież terra ilości wiedzy na każdy temat w Internecie i kiedy kilka lat temu moje fotograficzne ścieżki zaprowadziły mnie w kierunku wielkiego formatu a przy okazji dotknąłem też fotografii natychmiastowej, nagle okazało się, że magiczne hasło “polaroid transfer” jest w zasięgu ręki. Wyciągnąłem rękę … i wciągnęło mnie! Czytaj dalszą część wpisu »
Jakiś czas temu miałem okazję boleśnie przekonać się, że wszystkie aparaty Polaroida serii 100-400 w tym będący w moim posiadaniu Polaroid 180 mają jeden element, który niestety nie jest idioto-odporny i do tego jako jeden z niewielu elementów w tych aparatach jest NIEWYMIENNY. A wszystko zaczęło się tak …
Kilka dni po tym jak z USA przyleciał do mnie Polaroid 180 okazało się, że ma pewną dysfunkcję. Co jakiś czas zacinała się migawka. A właściwie to nawet nie migawka jako taka, tylko spust migawki. Postanowiłem rozwiązać ten problem domowym sposobem sądząc, że po prostu bolec wężyka spustowego za płytko naciska na specjalną płytkę wyzwalającą migawkę centralną. Razem z moimi 194cm wzrostu i wielkimi jak bochenki chleba dłońmi postanowiłem, że będę małym majsterkowiczem :) I na nieszczęście zacząłem dłubkować przy nowym aparacie. I stało się :) Uznałem, że czerwony przycisk spustu migawki umieszczony na korpusie aparatu musi się dać wyjąć … i w sumie to dał się wyjąć… szkoda tylko, że żeby dał się wyjąć to trzeba go urwać :/ Konsternacja… Mały i niewątpliwie brutalnie urwany czerwony spust migawki oznaczony złowieszczą cyfrą 2 i sprężynka zostały mi w jednej rąsi, a reszta aparatu w drugiej. Pomyślałem sobie wtedy, że trudno darmo – przecież ten spust musi być wymienny. Przecież to nie możliwe żeby nie był wymienny. A jednak … po nerwowej konsultacji mailowej z guru przeróbek Polaroidowych mr Dashiki (lepiej znanym jako Option8) okazało się, że ten spust NIE JEST WYMIENNY. Możecie sobie wyobrazić jaki zły byłem na siebie :)
Mr Dashiki podpowiedział mi, że najlepszym rozwiązaniem będzie przełożenie frontu z Polaroida 180 wraz z obiektywem (będącym sercem i duszą tego modelu) oraz z mieszkiem do innego korpusu Polaroida, a mianowicie do jednego z modeli: 250 lub 350 które są oparte na dokładnie TYM SAMYM korpusie co profesjonalna 180-tka. Mając na uwadze niepowodzenie ze spustem migawki uznałem, że to rozwiązanie jest ostatecznością i postanowiłem podjąć rozpaczliwą próbę sklejenia plastiku. Próba prawie się udała. Piszę prawie, bo przycisk przykleił się, ale po kilkudziesięciu użyciach znów się urwał. No to go ponownie przykleiłem. A on pochodził … i znów się urwał. I w ten sposób kilka ładnych razy na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy klej kropelka co to niby wszystko sklei był w użyciu. Aż do dzisiaj, kiedy to znów czerwony przycisk urwał mi się i podczas próby przyklejenia go klej super glue wyciekł mi niekontrolowanie i na amen zakleił spust migawki :) Nie było innego wyjścia, musiałem ratować mój aparat przeszczepem serducha do innego body.
I… tadaam :) miło mi poinformować, że trwająca prawie godzinę transplantacja serca z Polaroida 180 (obiektyw centralny i miech) zakończyła się pełnym sukcesem! Dr Baldi i jego wielgachne łapska dali radę :) Moja 180-tka od dzisiaj będzie cieszyć się nowym życiem w ciele bliźniaczej i równie atrakcyjnej 250-tki :) Z lewej strony zdjęcie pacjenta wykonane komórką tuż po operacji ;)
Reasumując … w wielkiej księdze doświadczeń i mądrości życiowych dodałem ze skruchą kolejny wpis: “Notatka nr 39589: Nie staram się wyrywać czerwonego przycisku na siłę z aparatu …“
Znalazłem u Pana Jutuba kilka nowych fajnych filmów, które myślę, że mogą też i Was zainteresować :) Seria “What’s In The Bag w/ Jim McHugh” pokazuje co i jak używa wzmiankowany Jim. I zapewne domyślacie się, że skoro o tym piszę, to nie chodzi tutaj o sprzęt cyfrowy :) Jim używa na co dzień Grafleksów i filmów Polaroida a jego biuro to raj dla moich oczu.
Jim McHugh jest fotografem, znanym między innymi z olbrzymich wydruków wykonywanych z zeskanowanych Polaroidowych odbitek. W filmach, które dzisiaj Wam prezentuję fotograf pokazuje kawał swojego “polaroidowego” warsztatu. Zachęcam do obejrzenia. Czytaj dalszą część wpisu »
Jakiś czas temu przyszła do mnie przesyłka zza wielkiej wody a wraz z nią kaseta Polaroid 550. Z kasetą tą dostałem częściowo zużytą i przeterminowaną (zapewne wiele lat) paczkę filmu Polaroid 559 – materiału, który doskonale nadaje się do tzw. “Polaroid emulsion lifts” – czyli techniki polegającej na przenoszeniu warstwy obrazowej z Polaroida na inne powierzchnie. Kilka dni później do studia wpadła znienacka Magda (Diamencik) i postanowiłem wykorzystać okazję i naświetlić te materiały piegowatym contentem :) Okazało się, że film musiał być na prawdę mocno przeterminowany i pewnie dość długo przeleżał w kasecie. Z około 5 pozostałych w paczce klatek wyszły tylko dwa ale za to bardzo sympatyczne portrety Magdy :)
Minęło kilka tygodni i kiedy dzisiaj rano przyjechałem do studio i w pewnym momencie wzrok mój zawędrował w okolice półki, gdzie leżały polaroidowe portrety na materiale 559 – wiedziałem że nadszedł ten dzień. Dzień w którym doświadczalnie odkryję dla siebie technikę Polaroid emulsion lifts. Krótkie przygotowania, kuwety, folia transferowa, wałek, czajnik z gorącą wodą, kawałek papieru akwarelowego i mój pierwszy lifcik ujrzał światło dzienne :) Czytaj dalszą część wpisu »
Dzisiaj szybki filmik z porannego testu aparatu Polaroid SX-70 Model 3, który można było kupić na jednej z moich polaroidowych aukcji na allegro. Test przy użyciu filmu Impossible PX-100 i kostki “flashbar”. Zapraszam do obejrzenia.
To nic, że dopiero teraz ;) Ale wreszcie się udało – w czwartek siedliśmy z Robertem przy łiskaczu i do piątej rano zmontowaliśmy zaległego backstage’a z zeszłorocznej sesji z wężem ;) Zapraszam do oglądania.
Stało się! Nowy rozdział w historii fotografii otworzył się na dobre dzisiaj w nocy. Impossible Project ogłosił 22-go marca w Nowym Jorku rozpoczęcie sprzedaży nowego filmu natychmiastowego PX100 (dla aparatów sx-70) i PX600 (dla aparatów typu 600). Po 17 miesiącach ciężkiej pracy zespołu Projektu Niemożliwego wszyscy miłośnicy fotografii instant mogą odetchnąć z ulgą. Nowy film (kosztujący 21$ za paczkę / 8 zdjęć) to jednak dopiero początek planów. Wraz z nową stroną internetową podano również plany produkcji kolejnych typów filmów natychmiastowych. Do końca roku 2010 ma być w sprzedaży w sumie 6 różnych materiałów – w tym film kolorowy który ma się pojawić już w wakacje. ALE … to nie wszystko. Wielko-formatowcy nadstawcie ucho! Otóż linia produkcyjna formatu 8×10 cali dojechała już ze Stanów do Holandi i wznowienie produkcji nowych filmów dla tego cudownego formatu będzie kolejnym krokiem Project Impossible! To tylko kwestia czasu – tak więc zachęcam wszystkich do rozglądania się po aukcjach internetowych za kasetami i procesorami 8×10 cali ;)
Wszystkie informacje i inne szczegóły znajdziecie na nowej stronie internetowej Project Impossible.
Z przyjemnością donoszę, że jutro w Warszawie w Galerii 2.0 odbędzie się wernisaż wystawy pt. Instant. Szerszy opis pozwolę sobie zacytować ze strony internetowej Galerii 2.0:
INSTANT to unikatowa wystawa – format polaroid powoli zanika, po zamknięciu linii produkcyjnej firmy POLAROID zaczyna brakować materiałów.
Artyści prezentujący swoje prace to: Michał Bojara, Krzysztof Ćwiertniewski, Krzysztof Jabłonowski, Rafał Kucharczuk, Katarzyna Majak, Piotr Markowski i Jacek Poremba. Poruszają się oni w różnych stylistykach, mają inne podejście do materii fotograficznej.
Łączy ich technika fotografii ekspresowej, w której każdy z nich na swój sposób ukazuje to, co dla niego istotne. INSTANT to wystawa ważna. Prezentowane prace to oryginalne polaroidy, mięsiste zdjęcia, fetyszyzujące obiekty fotograficzne. Widz będzie miał możliwość obcowania z siedmioma różnymi spojrzeniami współczesnych artystów, a patronuje temu jedno hasło. Instant
INSTANT
wernisaż: 1.03.2010 (poniedziałek) godz. 18.00
wystawa czynna: 2-7.03.2010 (wtorek – niedziela) w godzinach: 12.00 – 18.00,
adres: Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie, ul. Krakowskie Przedmieście 5, budynek Rektoratu, 4. piętro







