W czwartek po południu nawiedził mnie w Radomiu Sergiusz. Przywiózł ze sobą piwko, lampę Graflite (do mojego Graflexa) oraz dwie paczki żarówek spaleniowych Sylvania. Tego wieczora uruchomiliśmy machinę czasu, która na kilka magicznych krótkich błysków przeniosła nas pięćdziesiąt lat wstecz …. Tak – to była Magia … normalnie Magia.
You are currently browsing articles tagged Polaroid 664.

